#wpis_taktyczny: Hip-hopowy ból dupy

#wpis_taktyczny: Hip-hopowy ból dupy

Pamiętacie te czasy, gdy Bill Buschwick stracił oko? Ja średnio, ale pamietam kiedy podwójne rymy u polskich raperów budziły respekt i nikt ich jeszcze nie rozpisywał na forum Ślizgu. Potem jednak tego wszystkiego zrobiło się za dużo. Pięćdziesiąt tysięcy takich samych raperów, którzy skupiali się tylko i wyłącznie na tych podwójnych rymach i gierkach słownych, gubiąc w tym wszystkim sens, oryginalność i emocje. Zdecydowanie gorsi od kolejnych kopii Smarka, byli jednak fani, którzy gardzili mejnstrimem, nie znali niczego ze Stanów, wiedzieli za to jak musi brzmieć rap – tak jak Małpa. Oczekiwanie na „Brudne serca” w wigilie, koszulki z napisem „jogurt truskulowy”. Naprawdę, to wszystko niezręczne dla heteroseksualisty.

Potem pojawiły się utwory o jebaniu truskulu, hasła w stylu „truskulowy ból dupy” i na Ślizgu w plebiscycie na album roku wygrał Drake. Ci sami raperzy, którzy nagrywali o miłości do esencji, z dnia na dzień stwierdzili jednak, że trzeba iść z duchem czasu i zmienili styl na kręcenie beki z weteranów. Nic w tym złego, przynajmniej jeśli porówna się to z terroryzmem, ale to jednak trochę dziwne.

Z tydzień temu włączyłem sobie kompilację podziemnych raperów z „hot16” na youtube. Nie obliczałem tego z kalkulatorem, ale jakieś 90 procent typów brzmi tak samo i rapuje o tym samym, czyli o niczym. Nic nie mam i nigdy nie miałem do hasztagów, to zwykły środek artystyczny. Mówić: „nienawidzę hasztagów”, to trochę jak twierdzić, że metafory to gówno. Jednak serio, łatwiej wielbłądowi przejść przez ucho igielne niż znaleźć hot 16 mniej znanego rapera, bez chujowego hasztaga.

Stękanie, przyspieszenia, banalne hasztagi. Ile można? Nie wiem, bo przy jakimś dwunastym raperze stwierdziłem, że wystarczy. Czyli złapał mnie typowy truskulowy ból dupy. Jakby tego było mało, następnie wszedłem na fanpejdż festiwalu Hip Hop Kemp. To mnie uratowało, bo znalazłem tam konkurs na zdjęcie z opaską Kempa, którą trzeba nosić przez rok. Nie wiem, trudno powiedzieć o mnie, że jestem pedantem, ale podejrzewam, że zapach pod taką opaską nie należy do najprzyjemniejszych. W życiu kieruję się pewnymi zasadami – nie biję kobiet za nic i zdejmuję tę opaskę zaraz po opuszczeniu Hradec Kralove. Wracając do tematu konkursu, patrzyłem na te zdjęcia, hasła o Marku, truskul i w ogóle i dopadł mnie, dla odmiany, niuskulowy ból dupy. No bo średnio się z tym utożsamiam.

Po tym wszystkim doszedłem do odkrywczych wniosków. Po pierwsze, szóstym elementem hiphopu mógłby być ból dupy. Po drugie, po co tworzyć zbędne podziały? Talib Kweli nagrywa z Lil Waynem, Nas z Wizem, można denerwować się przed komputerem zarówno z powodu truskulowców, jak i niuskulowców. One butthurt.

 

 

Szymon Woźniak
wozniak.szymon@gmail.com
No Comments

Post A Comment