Rane Twelve - dlaczego warto?

Rane Twelve – dlaczego warto zastanowić się nad kupnem.

Rane Twelve – rewolucja w świecie turntablismu?

Swój wywód zacznę od tyłu – nowy kontroler Rane’a mi się wcale nie podoba, przynajmniej z punktu widzenia wzornictwa, bo wiadomo że w rękach go jeszcze nie miałem.

Kolorystyka przypomina chińskie dziecięce zabawki dźwiękowe a zamiast dobrze wszystkim znanych i sprawdzonych padów jest touch-strip. W ogóle, nigdy nie przepadałem za sprzętem tej marki i zazwyczaj wybierałem propozycje Vestaxa, a od kiedy DVS stał się standardem korzystam z Traktora w połączeniu z NI Z2, a mimo to zdecydowanie zamierzam kupić Rane Twelve. Dlaczego? Poniżej garść powodów, a zacznę od tych najbardziej oczywistych:

  • Koniec z przeskakującą igłą. Nawet najlepszym to się zdarza, nawet na Vestaxach PDX-2300 mkII PRO (które kocham z całego serca). Nie ma nic gorszego niż nagła cisza podczas skreczowch popisów, bo igła ni stąd ni zowąd stwierdziła ze bardziej jej się podoba rowek obok.
  • Koniec z martwieniem się o ramię. Mało kto o tym myśli, ale ramię jest najbardziej delikatną częścią gramofonu i zawsze powinno być odpowiednio zabezpieczone, szczególnie podczas transportu. Nie ma ramienia – nie ma problemu.
  • Cena. 799 amerykańskich żydków to wcale nie tak dużo, biorąc pod uwagę że taki sprzęt kupuje się przynajmniej raz na 3 lata. Znam ludzi, którzy wymieniają igłę co 2-3 miesiące, czyli muszą wydać min. 4(igły)*(po)120*3(lata) = 1440 złotych w ciągu tych trzech lat na same igły do Shure M44-7, czyli prawie połowę sugerowanej ceny Twelve. Doliczmy do tego jeszcze płyty do Serato/Traktora i okaże się że musielibyśmy dopłacić raptem tysiąc złotych żeby mieć Rane Twelve i nie mieć bólu głowy.
  • Funkcjonalność. Z jednego kontrolera możemy sterować aż czterema deckami w Serato. Czyli potencjalnie możemy zaoszczędzić prawie półtora metry szerokości stołu DJskiego. Kto gra w klubach wie dobrze że ZAWSZE jest problem z miejscem. W domu zresztą też to ma sens.
  • Inwestycja w przyszłość. Nawet jeżeli ta wersja nie będzie sprzętem idealnym (choć ma potencjał), to następna otrzyma kolejne udoskonalenia. Wystarczy by Rane Twelve był wystarczająco popularny by się opłacało robić kolejną wersję.

Uważam również że Twelve ma dużą szansę przyczynić się do popularyzacji, a tym samym również rozwoju, sztuki turntablismu, bo:

  • Jest nowoczesny. Dla wielu młodszych miłośników muzyki gramofony są po prostu passé i nie ma co ich za to winić. Urodzili się w czasach zderzacza hadronów, sztucznej inteligencji i błyskawicznego łącza internetowego, które na dodatek nie wydaje dźwięków, a grać mają ze sprzętu na którym grali ich dziadkowie? Come on!
  • Obniża poziom trudności dla początkujących. Nie ma co ukrywać, skrecz (a tym bardziej beat-juggling) jest cholernie ciężką sztuką, porównywalną wg. mnie z graniem na wiolonczeli, skrzypcach czy innym instrumencie bez progów. A na samym początku, kiedy ręce odmawiają posłuszeństwa a igła skacze jak żywa? Poziom frustracji może szybko wyjść poza skalę, co dla wielu jest barierą nie do przeskoczenia.

Jak dla mnie, wszystkie te powody czynią z zakupu Twelve tak zwany no-brainer. Proszę oszczędzić sobie elitarystycznego buczenia o tym że „Technics jest ponadczasowy bo od 40 lat nie zmienił konstrukcji” i przywitać przyszłość, którą zapowiada się na bardziej dostępną, różnorodną i technicznie zaawansowaną.

Sprawdźcie również znane nam parametry przyszłego zabójcy gramofonów Djskich.

Tags:
Alexey Kshishtoforski
Orski@thebeatz.pl

Orski to DJ, producent i realizator z Poznania, założyciel theBeatz.

No Comments

Post A Comment