Elektroniczny Poznań: Miasto drum’n’bassu

Swego czasu w tym mieście rozbrzmiewał wszędzie, bywało, że wszystkie undergroundowe kluby, jak jeden mąż grały coś w okolicach 180 BPM-ów. To tutaj wciąż się rozwija najstarszy nieprzerwanie działający cykl dużych drum’n’bassowych imprez w Polsce. Jednak, co ciekawe, ogromny popyt na muzykę spod znaku trzech liter nigdy nie miał wielkiego przełożenia na działalność producencką. Cóż, sorry, taki mamy klimat. Ale jeśli za miernik weźmiemy nie ilość, a jakość, to okażę się, że z tym drum’n’bassem na poznańskiej ziemi wcale tak źle nie jest.

Jakby na to nie spojrzeć – większość tego, co dobre w nadwarciańskim drum’n’bassie wzięło się z Bydgoszczy, głównie za sprawą Screwballa, który z niej pochodzi, a od kilku lat mieszka na Jeżycach. Jako, że gość trzyma się nieco na uboczu poznańskiej sceny, większość z Was zapewne nie zdaje sobie sprawy z jego osiągnięć; a jest to bodaj najbardziej doceniony w świecie producent, którego można regularnie spotkać w stolicy Wielkopolski. Ile ma na kocie wydanych winyli? Trudno zliczyć. Jego ciężkie, by nie powiedzieć, momentami rzeźnickie brzmienie cały czas znajduje amatorów na świecie, którzy łakną drum’n’bassu w starym, mocnym, acz skocznym stylu.

Marek Szpak, bo tak naprawdę nazywa się Skrubolski, wspólnie z Filipem Zdrodowskim aka RanyJulianem, stoją także za sukcesem polskiego, drum’n’bassowego towaru eksportowego, jakim jest Handra. Obchodzący właśnie czterolecie działalności zespoł osadzony jest już w zgoła innej, od tej skrubolskiej, stylistyce. Muzykę Handry charakteryzują ciepłe, melancholijne dźwięki, mogące robić za świetny lek na… chandrę, albo ją też pogłębić – co kto lubi. Kawałki duetu zostały wydane już przez takie labele, jak Influenza, Im:Ltd, czy Addicted Behaviour, z czego w przypadku dwóch ostatnich wytwórni, były to wydawnictwa także winylowe. Handra, mimo niedługiego stażu grała już chociażby na scenie głównej Audioriver, czy podzieliła się swoim miksem na potrzeby podcastu magazynu Kmag. Trzeba przyznać, że bydgoszczanie mają rozmach, ciekawe, co przygotują na zbliżający się jubileusz.

Zgoła odmienne podejście do drum’n’bassu, wyrosłe z diametralnie innej tradycji muzycznej, prezentuje Voitek Noir, sławny “Czarny” z niegdysiejszego duetu dj Czarny/Tas. Muzyka podpisywana nową ksywą, a zamieszczana na stronie Beats in Motion, od razu przywodzi na myśl hip-hopowe korzenie producenta, głównie przez sposób cięcia sampli, brzmienie bębnów i częste wykorzystanie skreczu. Jak to się mówi – możesz wyciągnąć człowieka z rapu, ale rapu z człowieka ni chu chu. W połączeniu z żywiołowym rytmem dostajemy w ten sposób wcale ładny soulful.

Przedziwna sprawa z tym poznańskim drum’n’bassem. Prócz wspomnianego tria swoje produkcje w tym gatunku mają na koncie, siedzący aktualnie po uszy w techno Krypt i Stanisław Kryszewski, jednak dzisiaj by się do tego Wam zapewne nie przyznali nawet. Poznaniakom i tak wypada się jednak cieszyć, w innych miejscach moda przeminęła, a wraz z nią skończyły się nawet imprezy, a w grodzie Przemysła mamy kilka prężnie rozwijających się cyklów osadzonych w tej muzyce, z kultowym DrumObsession na czele. To i tak więcej, niż w reszcie kraju.

I poprawcie nas, jeśli kogoś pominęliśmy. Prawdę powiedziawszy, poniekąd na to liczymy. Chętnie napiszemy o kimś dotąd nam nieznanym.

%d bloggers like this: