Goldie Awards – nowe zawody DJsko-Producenckie

Goldie Awards logo

A-Trak zapowiada Goldie Awards – nowe zawody DJ’sko-Producenckie. Jest to zdecydowanie dobra wiadomość nie tylko dla pasjonatów DJki i beatmakerów, ale dla całej sceny muzycznej, gdyż to właśnie battlujący DJe i producenci, wciąż pokonują kolejne granice i przeszkody poszerzając tym samym spektrum dla nas wszystkich. A Turntablism, naszym zdaniem, nie ujawnił jeszcze nawet małej części drzemiącego w nim potencjału. Warto śledzić takie zawody, gdyż nieraz dzieją się tam rzeczy niesamowite.

Goldie Awards – Co wiemy?

  • Zawody odbędą się 7 września 2017 w Brooklyn, New York
  • Organizatorem wydarzenia jest label Fools Gold przy współpracy z koncernem Noisey.
  • Zapowidziane są 2 kategorie – DJ Battle i Beat Battle.
  • Zgłoszenia są przyjmowane do 6 sierpnia (Formularz).
  • Ci którzy zakwalifikują się do zawodów będą mieli opłacone przeloty do NY i zakwaterowanie na czas zawodów.
  • Bilety w cenie $20.00 są dostęne TU.
  • Najciekawsze jednak w tym wszystkich chyba jest to że sędziami mają być tacy ludzie jak Diplo​, Just Blaze​ i DJ CRAZE​!

Zasady

DJ Battle

Beat Battle

Do zawodów kwalifikuje się sześciu zawodników wybranych spośród nadesłanych zgłoszeń.Do zawodów kwalifikuje się sześciu producentów wybranych spośród nadesłanych zgłoszeń.Tydzień przed zawodami, Fools Gold wypuści sampel, z którego trzeba będzie stworzyć beat.

Runda 1

Każdy zawodnik prezentuje pięciominutowego seta. Skreczowanie nie jest wymagane, lecz oczekuje się wysokiego poziomu technicznego. Sędziowie decydują kto przechodzi do następnej rundy.Każdy zawodnik prezentuje po 2 beaty, z których jeden musi zawierać ww. sampel. Maksymalna długość beatu to 1 minuta. Sędziowie decydują o tym kto przechodzi do następnej rundy

Runda 2

Zawodnicy prezentują po 2 dwuminutowe sety jeden po drugim.  Znów decydują sędziowie.Zawodnicy prezentują po 2 beaty jeden po drugim. Sędziowie decydują kto wygrywa.

Kryteria oceny

  • Oryginalność i kreatywność
  • Umiejętności techniczne
  • Selekcja muzyczna
  • Reakcja publiki i prezencja sceniczna
  • Oryginalność i kreatywność.
  • Jakość techniczna.
  • Spektrum muzyczne.
  • Reakcja publiki i prezencja sceniczna.

Kto z Was jedzie? 🙂

Dołącz do akcji #SaveSchron i wpłyń na oblicze miasta

Trzeba oddać Poznaniowi, co poznańskie – jest to zajebiste miasto, zwłaszcza pod względem muzyki i kultury klubowej. Ale klub w schronie z czasów II Wojny Światowej? Właśnie na taki pomysł wpadła grupa pasjonatów kultury z Poznania, kiedy okazało się że obiekt mieszczący się na ulicy Kościuszki 68 w Poznaniu po 25 latach został ponownie otwarty. Wtedy zaczęła się historia Schronu – nowego punktu na kulturalnej mapie stolicy Wielkopolski.

Gdyby ktoś nie wiedział, w Poznaniu działa już kilka bardzo dobrych klubów, że wspomnimy chociażby Projekt LAB, LAS, czy Twoją Starą, ale klub tworzą przede wszystkim ludzie (warto się zresztą zastanowić nad etymologią słowa “klub” i co ono (nadal) znaczy dla kultury klubowej. – red.). Nierzadko – życie klubowe staje się drogą do realizacji siebie, czasem stanowi okno wystawowe dla sztuki, zaś dla innych – inspirację. Ekipa która utworzyła się wokół Schronu pokazała, że może wnieść nową energię do miejskiego życia. Ale samo miejsce też jest ważne, podobnie jak soundsystem, a i bez regularnie uzupełnianych zapasów alkoholu, również – ani rusz. I kible trzeba zrobić. I ściany pomalować.

Powiedzmy wprost, prowadzenie lokalu z muzyką, piciem i wrażeniami nie należy do najłatwiejszych zadań, a przystosowanie do tego celu schronu który przez 25 lat stał zamknięty – tym bardziej. Dlatego też przyłączamy się do akcji #SaveSchron, mającej na celu właśnie rewitalizację tego miejsca oraz przystosowanie go do wymagań bhp i ppoż. Ekipa Schronu jest zdeterminowana, skonsolidowana, ma nieszablonowe pomysły oraz chęci do pracy. Czyli wszystko co najważniejsze jest, brakuje tylko pieniędzy. A te stosunkowo łatwo zdobyć. Pod warunkiem, że… też pomożecie. Najkrótsza droga do tego prowadzi poprzez portal PolakPotrafi.pl, na którym odbywa się zbiórka pieniędzy na ten szczytny cel.

[button size=’large’ text=’Wesprzyj Schron!’ link=’https://polakpotrafi.pl/projekt/nowe-zycie-w-starym-schronie’ target=’_blank’ hover_background_color=’#ff0000’text_align=’center’]

Nie bądź obojętny – jeżeli z jakichś powodów nie chcesz wpłacać pieniędzy – nie rób tego. Nie oznacza to że nie masz wpływu. Opowiedz o akcji znajomym, udostępnij ten artykuł na portalach społecznościowych – każdy głos się liczy! Bądź skrzydłem motyla, które wywoła burzę!

Dowiedz się więcej na stronie www.saveschron.pl.

Kilka faktów o Schronie:

[blockquote text=”Obiekt, o którym mówimy, czyli dwupiętrowy schron w centrum miasta, powstał w 1944 r., na rozkaz funkcjonariuszy III Rzeszy. Jego przeznaczenie nie jest do końca jasne. Układ pomieszczeń, oraz jego kształt nie wskazują oczywistego użytku. Po wojnie mieściła się w nim siedziba ochrony węzła kolejowego. Następnie, po transformacji w 1990 roku, aż do teraz – stał opuszczony.” show_quote_icon=”yes”]
[blockquote text=”Ostatnią imprezą przed zamknięciem  klubu była wystawa młodego poznańskiego rysownika i grafika – Eskaera. Ekipa Schronu już wcześniej dała się poznać jako fani dobrej muzyki, ale jak widać – są otwarci także na inne sztuki.” show_quote_icon=”yes”]
[blockquote text=”Zebrać trzeba niemałą kwotę, bo 45 tys. polskich, ale w pierwszym tygodniu ekipie Schronu udało się zebrać 9 dzięki szczodrości 119 osób! Jest to najlepszy dowód na niesamowite oddanie fanów Schronu, który w swojej wersji “beta” istniał przecież przez jedynie parę miesięcy.” show_quote_icon=”yes”]
[blockquote text=”W poznańskim inkubatorze kultury KontenerArt odbyło się wydarzenie ”#saveschron na Kontenerach”, Zobacz film:” show_quote_icon=”yes”]

* Naprawdę uważamy że jeśli chodzi o życie klubowe to trudno znaleźć odpowiednik Poznania na terenie Polski.

Zdajemy sobie sprawę, że w takiej Warszawie dzieje się więcej i częściej, jednak nie sposób pozbyć się wrażenia, że tak jakby… później; że wszystko, co najlepsze, każda fala nowej elektronicznej mody – począwszy od techno, przez późniejsze house’y, niegdysiejsze dubstepy, po dzisiejsze… techno, miały swoją inicjację w Poznaniu, właśnie. Bez wątpienia – życie klubowe tego miasta staje się pomału prawdziwym dziedzictwem. Dziedzictwem, o które należy dbać. Więcej o poznańskiej kulturze muzycznej przeczytasz w serii “Elektroniczny Poznań”.

KRS One, ty oszuście, dzięki za zmarnowanie młodości.

KRS One, ty oszuście

Wiemy, że większość z was ma temat głęboko. I tak trzymać. Ostatnie wynurzenie się tego dinozaura jest, jak się zdaje, świetną okazją, by wreszcie wygarnąć typowi, co nam leżało na wątrobie. Dla tych wszystkich, którzy nie lubią czytać mamy esencję tej wypowiedzi – KRS One, pierdol się. Wszystkich pozostały zapraszamy do sprawdzenia skąd w Igoronco tyle hejtu dla jednego z twórców “kultury hip-hop”.

Przez facebookowe walle przewala się właśnie najnowsza płyta Krisa. Powodem, dla którego tak się dzieje nie jest, oczywiście, sam fakt jej wydania, bo tym raczej mało kto się interesuje, ale udział Polaka w tej produkcji. Młody z Heavy Mental wyprodukował ponad połowę bitów na “The World is MIND” i trzeba przyznać, że propsów, które na niego spływają nie zawdzięcza li tylko udziałowi w tym przedsięwzięciu. To są naprawdę dobre bity. W ogóle płytka, jak na Krzysia, jest niczego sobie. Koło świeżego towaru nie stała nawet przez chwilę, jednak posłuchać można – uszy wam nie zwiędną i nie zapadniecie się pod ziemię. No, może poza momentem, w którym Teacha uśmierca AD-Rocka (myląc go z innym członkiem Beastie Boys, zmarłym 5 lat temu na raka Adamem Yauchem aka MCA). Ale ta premiera jest przede wszystkim świetną okazją do pewnego podsumowania. Zwłaszcza w świetle pozy jaką przyjął ostatnio.

Nigdy mu nie daruję tych wszystkich pierdół, których naopowiadał nam przez lata swojej społecznej działalności, której nieznacznym elementem była rap kariera.

Przyznam, że nigdy nie byłem wielkim fanem. Oczywiście, znałem i słyszałem niejeden jego hit, ale z rapem zaznajamiałem się w czasie, w którym o KRS-ie było głośno raczej z uwagi na głoszone przez niego farmazony. Fakt, słuchało się tego z wypiekami na twarzy i niemałą ekscytacją. “Wow. Ależ to głębokie! Kultura taka, naprawdę. Cztery elementy, wszystkie ważne. Krzyś taki dobry, załatwia hip-hopowi miejsce w ONZ”. Piękne słowa Lawrence’a Parkera świetnie nadawały się do pokazania rodzicom, którzy dzięki temu mieli zrozumieć, że zajawka ich dzieci to coś więcej, niż tylko jaranie blantów i stanie z browarem pod klatką. I ja nie omieszkałem. “O, proszę, na liście UNESCO jest. A jak jeszcze nie jest to zaraz będzie”. Tak przeczytałem kiedyś w Klanie. Nie mam pojęcia, czy ostatecznie udało się jemu dopiąć swego i kultura rodem z Bronxu trafiła na listę dziedzictwa tej szacownej organizacji. I nie mam zamiaru sprawdzać. Bo też, tak naprawdę – co to zmienia?

W internetach można znaleźć tekst z 2004 r. o wiele mówiącym tytule  “KRS One is fucking stupid”, którego autor, nie przebierając w słowach, podziękował Krisowi za zmarnowane dzieciństwo. “Shit like 9 years ago, or when ever it fucking was I enrolled in krsone’s bullshit hip hop temple and a year later you know what the fuck the I got? A fucking Xeroxed picture of his face saying “hiphop lives in you.” Czy można liczyć na lepszą puentę dla gadaniny Parkera i wszystkich bzdur jego?

W infantylności Krzysia nie byłoby nic złego, gdyby nie to, że rozlała się ona cały świat i stała się wręcz cnotą, decydując poniekąd o pierdołowatości całego pokolenia. A także, paradoksalnie, ujęła hip-hopowi treści. Naprawdę, w czasach w których Public Enemy raz za razem uderzali w system swoimi zbuntowanymi songami, Tupac tworzył poematy zaangażowane społecznie, Rakim sięgał spraw mistycznych, a Q-Tip zaproponował zupełnie nowy sposób wypowiedzi – tytuł “Teacha” przypadł facetowi, który cały czas pieprzy coś o czterech elementach, szacunku dla korzeni, a także o tym, że nie trzeba być w gangu i można robić dobre rzeczy… i znów o czterech elementach, szacunku dla korzeni…

Jeśli KRS One rzeczywiście zasłużył sobie na miano nauczyciela, to, proszę wybaczyć dosadność, chyba w specjalnej szkole, albo – o to będzie mniej kontrowersyjne i chyba bardziej celne – w nauczaniu przedszkolnym. Typowi udała się kiedyś jedna formuła, uczepił więc się jej i odtąd jedzie na tym patencie, robiąc przy tym wielkie halo. Lata mijają, przedszkolaki pokonują kolejne stopnie edukacji – od maluchów do starszaków, idą do szkoły, potem następnej, uczą się nowych rzeczy, ale pocieszny stary pierdziel nie daje za wygraną i wciąż nawraca o tym samym: “A pamiętacie, zbudowaliśmy taki ładny dom z klocków? To co, poukładamy?” Nie do pominięcia wydaje się fakt, że są to klocki, którymi sam kiedyś się bawił z kolegami. A także to, że cztery klocki robią za cały zestaw. Dlaczego cztery i dlaczego akurat te? Bo Krzysiowi z ekipą najlepiej się nimi bawiło. Nie zadawajcie pytań, okażcie szacunek.

W upamiętnianiu swoich dokonań lub dokonań ludzi, których się obserwowało z bliska; w próbie oddania atmosfery tamtych lat – nie ma nic złego. Ba, jest to nawet szlachetne i słuszne, ale tylko do pewnego stopnia. We wszystkim trzeba znać umiar. Choć to nie KRS One wymyślił tę całą czteroelementową nadbudowę hip-hopu, to na pewno on jest odpowiedzialny za przydanie jej wszelkich znamion religii. Religii, której stał się najbardziej fanatycznym wyznawcą.

W hip-hopie w wydaniu krs-owym mamy dogmaty, ziemię świętą, mitologię, kult i rytuały. Podobnie jak w innych religiach – liczy się głównie zabetonowana struktura. Nie wystarczy być dobrym czy, powiedzmy, robić coś ze swoim życiem. Trzeba wpasować się w obowiązujące normy. Co z tego, że tańczysz, dajmy na to: modern jazz, czy inny… hip-hop – dopóki nie zaczniesz się kręcić na głowie, nie należysz do naszego kościoła. I uważaj jak coś ci się pomyli. Będzie beka, jak wtedy, gdy kilka lat temu mój znajomy zrobił sondę na ulicach Poznania, w której pytał ludzi w czapeczkach o cztery elementy, czym jest hip-hop i wiecie, te sprawy. Śmiechom nie było końca, bo ludzie nie wiedzieli co za elementy i mylili rap z hip-hopem. Widać nie nazbyt uważnie słuchali wykładów KRS One’a.

Bez wątpienia, to co wtedy wydarzyło się na Bronksie, a potem rozlało po całym świecie – było czymś wielkim i zasługuje na szacunek. Nie zgodzę się z anonimowym mędrcem z sieci, który tak pięknie w 2004 r. pocisnął Lawrence’owi Parkerowi. Hip-hop to nie tylko atmosfera. Może nie aż cała kultura, bo rzeczywiście, nie ma hip-hopowego jedzenia, a ubiór – co potwierdziło się po latach – jest sprawą sezonową; ale też nie sposób go ograniczyć do samego wyłącznie vibe’u. Bez wątpienia jest w hip-hopie przynajmniej jeden element kulturotwórczy. Tylko jeden, za to bardzo ważny. Reszta to tylko jego przejawy. Chodzi o coś trudno uchwytnego, ale można spróbować to opisać przy pomocy kilku pojęć, takich jak: samowystarczalność, kreatywność w działaniu, świadomość swojej roli, czy zniesienie bariery pomiędzy twórcą, a odbiorcą. To jest właśnie hip-hop, takie jest jego dziedzictwo. A nie to, że jeden gang otagował tę dzielnię, a inny tamtą. A mylenie rzeczywistych zjawisk z ich przejawami, to rzecz normalna dla religijnych fanatyków. Nie mogę się oprzeć wrażeniu, że przez skupienie się na czystej formie i przykładaniu zbyt dużej wagi do tak naprawdę mało istotnych rytuałów coś nam umknęło. Może nie każdemu z osobna – bez przesady, takiego aż wpływu KRS One na nas nie miał – ale całej formacji kulturowej, czy subkulturowej; zwał, jak zwał. To dotknęło właściwie całego pokolenia. Nie ma co płakać nad rozlanym mlekiem, ale warto zauważyć, że coś jest na rzeczy – mogliśmy być czymś więcej.

Dziś KRS One mówi, że nie zamierza zarabiać w Stanach, bo tamtejszy rynek nie okazuje szacunku raperom. Nie zamierzam się z nim kłócić, w końcu to on jest jego częścią i w pewien sposób go ukształtował. Po prostu cieszę się, że żyjemy w erze takich bezideowych, niemających nic do powiedzenia, nieszanujących break dance’u raperów, jak Kendrick, czy J. Cole.


 

Behringer Model D – być jak Robert! Pierwszy prototyp nowego syntezatora od Behringer.

Behringer Model D panel czołowy - theBeatz (via ASK.Audio)

Behringer Model D

Behringer Model D to najnowszy projekt firmy Behringer – zdecydowanie jednej z największych korporacji muzycznego świata. Uliemu Behringerowi udało się z małego jednoosobowego przedsięwzięcia zajmującego się produkcją efektów gitarowych, stworzyć prawdziwe imperium technologiczne. Jak? Cóż, to tajemnica poliszynela, z którą wiąże się także nie najlepsza reputacja Behringera, jako producenta sprzętu muzycznego – ulokowana mniej więcej na poziomie chińskich wynalazków typu Medeli.

Behringer Model D - theBeatz (via SoundOnSound)

Trzeba przyznać, co prawda, że wraz z postępującą ekspansją i wykupywaniem mniejszych firm (a wraz z nimi – technologii), jakość wyrobów Behringera znacząco się poprawiła. Niedawno udało im się nawet stworzyć niezaprzeczalnie świetne urządzenia, takie jak mikser X32 oraz, oczywiście, DeepMind 12.

Behringer Model D prototype (via SonicState.com)

Niestety z filmu ciężko ocenić walory brzmieniowe, ale Nick Batt z Sonic State nie sprawia wrażenia szczególnie urzeczonego.

Po sukcesie DeepMinda Uli zapowiedział mozliwe przyszłe klony

klasycznych syntezatorów odtworzone przez jego inżynierów, nie podając przy tym zbędnych szczegółów.

I oto jest – kolejny syntezator behringera, klon słynnego Mooga Model D, w cenie… prawie dziesięciokrotnie niższej, czyli 399 USD (vs. 3499 USD za Minimoog Model D). Co prawda, brakuje klawiatury, ale… już trudno. Obędzie się.

Po prezentacji nowego projektu Behringera nasuwa się jedno pytanie – czy szał na sprzętowe syntezatory nie zaszedł za daleko?

Sytuacja bowiem wydaje się analogiczna do tej na rynku wtyczkowym, gdzie rekreacje “klasycznych” urządzeń od dawna rządzą bankietem. Niby nic dziwnego, każdy muzyk chce mieć “to brzmienie” kojarzące się z utworami ulubionych artystów i chociażby w tym sensie “być jak oni”. Ten trend napędzany sentymentem i – powiedzmy to sobie szczerze – próżnością, bardzo odpowiada producentom, którzy nie muszą wymyślać kolejnych wtyczek czy instrumentów. Wystarczy żeby dziad w brodzie i truckerce powiedział na filmie promocyjnym że 50 lat temu miał to w studio i że to dodaje niesamowitej głębi trójkątom, której brakuje amatorskim produkcjom.

Natomiast w istocie powstaje kolejna (mimo wszystko zawsze niedoskonała) kopia – i właśnie takie wrażenie można wynieść z projekcji filmu przedstawionego powyżej.

Prawdopodobnie dlatego Nick nie jest zbytnio zaaferowany.

Behringer Model D Prototyp - theBeatz (via FACT.Mag)

Lepszy opis (via ASK.audio)

Wcześniejszy prototyp (via FACTmag.com)

Premiera klipu HIFI – Trochę Więcej. Trochę więcej niż amerykański sen.

HIFI (Diox & Czarny) - theBeatz (via RedBull)

Premiera nowego utworu HIFI – Trochę więcej już dziś!

Czarny i Diox, czyli HIFI wracają do gry w wielkim stylu. Prezentują nowy klip pt. „Trochę więcej”, pochodzący z najnowszego wydawnictwa duetu, które światło dzienne ujrzy już w maju.

Aż siedem lat Czarny i Diox kazali czekać słuchaczom na swój nowy album noszący nazwę „Ludzie”, który ukaże się 12 maja nakładem Prosto. Cierpliwość wszystkich zostanie nagrodzona z nawiązką. Dowodem jest teledysk do promującego wydawnictwo singla zatytułowanego „Trochę więcej”.

HIFI – Trochę Więcej Official Video

Utwór jest swoistym manifestem kryjącym w sobie przesłanie nadające ton krążkowi. „»Ludzie« to album o człowieku. O jego emocjach oraz silnych i słabych stronach” – mówią raperzy. „Rap jest o miłości, zaufaniu i autentyczności w czasach tzw. post-prawdy. O przewartościowaniu, które się dokonuje na naszych oczach z prędkością światła.”

Klip do numeru powstał podczas tygodniowej podróży raperów po Stanach Zjednoczonych. Wpływ jaki wywarła ona na artystów, jest tu bardzo widoczny. Utrzymany w surowej, czarno-białej stylistyce, jest hołdem oddanym istocie rapu.  Przypomnijmy sobie, że rap swoje źródła ma w buncie przeciwko utartym, często niesprawiedliwym schematom społecznym, niewygodnym i dostępnym tylko ograniczonej grupie układom.

HIFI tym numerem zaznacza swoje stanowisko w dyskursie polityczno-społecznym, jasno stojące w kontrze do powszechnie wyznawanych idei i rozmytych granic moralno-etycznych.

Czarny & Diox - Trochę Więcej (klip) - theBeatz (via RedBull)

Zdjęcie promujące singiel HIFI – Trochę Więcej. © 2016 Red Bull Media House GmbH – all rights reserved.

Wideo zapowiadające kolejnego longplaya potwierdzają to, że wierność sobie i autentyczność są kierunkiem obranym przez muzyków. „Nie rodzimy się po to by przegrać” rapują Czarny i Diox na tle ujęć z kolebki rapu Nowego Jorku, a numer HIFI – Trochę Więcej udowadnia, że wiedzą co mówią.

Pre-oreder albumu „Ludzie”

Więcej informacji

Ghettoblaster na kolejnym, Grubym levelu

Ghettoblaster vol.5 - Gruby Mielzky w poznańskim klubie ProjektLAB - theBeatz

Po wakacyjnej przerwie Ghettoblaster powraca i wchodzi na kolejny level.

Po imprezach promujących różne wymiary kultury hip-hop przyszedł z udziałem lokalnych wyjadaczy, przyszedł czas na graczy o znacznie szerszym zasięgu oddziaływania. Ale duch dobrej energii spod znaku sześciu liter i pięciu elementów nas nie opuszcza.

O cyklu imprez Ghettoblaster powiedziano już sporo, ale nie zaszkodzi przytoczyć co poniektórych faktów raz jeszcze

Każdemu wydarzeniu z tej serii patronowała jedna z aktywności związanych z hip-hopem, jednak w zgoła innym, rozbudowanym ujęciu. Raz było to sięgnięcie do klasyki, jak w przypadku giełdy winyli, innym razem skupienie się na wiedzy i umiejętnościach podczas warsztatów producenckich i dj’skich, zaś jeszcze innym – chodziło o nieskrępowaną niczym zabawę słowem z pogranicza sztuki rapowej i poezji.

Pora wejść na wyższy poziom i zaprosić do rodzącej się ghettoblasterowej społeczności przedstawiciela pierwszej ligi, który mógłby skumać ideę przyświecające specyficznemu charakterowi eventów organizowanych przez dj. Blachę i Orskiego. Cóż… Mielzky wydaje się strzałem wprost idealnym.

Ostatni żołnierz truskulu, jak mówi się żartobliwie o Grubym prezentuję zadziwiający miks luzu i stanowczości. To pierwsze odnosi się do jego nawijki, w której absolutnie brakuje spinki, to drugie zaś dotyczy jego niekoniunkturalnej postawy. Konsekwencja w doborze beatów i klimat, w którym się osadza nie pozwalają przejść wobec niego obojętnie. Co ciekawe, wraz z postępującą niuskulową modą grono odbiorców Mielzkiego wcale nie słabnie.

Mielzky/Patroo - Miejski Patrol- theBeatz (via Facebook)

Koncert Mielzkiego już w sobotę 03.09. w poznańskim klubie Projekt LAB >> zapisy TUTAJ

[PREMIERA] AIST – Fake True Love ft. Vogel

AIST – Fake True Love ft. Vogel

The Beatz ma zaszczyt prezentować AIST – Fake True Love – pierwszy singiel z nachodzącej EPki AISTa pt. „#FACES”, powstałego przy współpracy z wokalistą znanym jako Vogel.

DOWNLOADSoundcloudYouTube

Produkcja: AIST
Wokal: Vogel
Mix/Master: TheBeatz Studio (www.thebeatz.pl)

AIST FB: www.facebook.com/aistmusic
AIST SC: @aistmusic
TheBeatz FB: www.facebook.com/TheBeatzPL

Fake True Love to utwór o miłości rozgrywającej się w dusznych, ciemnych podziemiach nocnych klubów pod akompaniament dudniących basów. Historii towarzyszą syntezatory, oszczędna perkusja i tylko cichy chórek w tle przypomina o tym że mówimy jednak o pięknym uczuciu. Zachęcamy do słuchania, pobierania i dzielenia się ze znajomymi!

Coś Jest Na Rzece Fest, czyli beaty i hałsy w czerwonackiej Marinie

Coś Jest Na Rzece Fest - plakat

Coś Jest Na Rzece Fest

Już 1. i 2. maja zapraszamy na Coś Jest Na Rzece Fest –  muzykę na żywo i grilla rozpalonego w zaciszu czerwonackiej Mariny. Pierwszego dnia nad rzeką rozbrzmiewać będą beaty live, a drugiego dnia imprezy usłyszymy house z winyli.

Kto zagra?

Gwiazdą małego czerwonackiego festiwalu będzie Szatt, którego przedstawiać specjalnie nie trzeba.

“W 2015 Łukasz dokonał nie lada wyczynu, otóż, wydał płytę o szerokim spektrum klimatycznym, utrzymując przy tym swój charakterystyczny styl, a w dodatku pod labelem, do którego pasuje średnio i zarazem jak najbardziej. Album wyszedł nakładem Flirtini, będącego sublabelem Asfalt Records. Bywalcy imprez spod znaku „basenu, szortów i bikini” z pewnością wiedzą, co mamy tu na myśli. KRVL beatbattle świeci triumfu także w swoich pozostałych projektach, takich jak: Zaburzenia i Kroki, z którym to wystąpi na najbliższym Open’erze.”

Beatowy live-act zaprezentuje nie tylko Szatt, ale także nie widziani i nie słyszani do tej pory w tej części kraju MOQHA.

MOQHA to dolnośląski zespół łączący elementy muzyczne z wizualnymi, tradycję z nowoczesnością, dźwięki organiczne z syntetycznymi. Ich muzyka, nacechowana dużą dawką emocji to kolaż różnych gatunków muzycznych. 31 stycznia 2016 roku wydali swoją debiutancką EP-kę „Fractalz”. Ich występ opatrzony zostanie bogatymi wizualizacjami.

Jeszcze ktoś?

Na nadrzecznej majówce nie zabraknie także rapu. O nawijkę w Akwen Marina zadba Igoronco, znany z kładzenia inteligentnych tekstów na nieszablowych beatach. Wspólnie z Orskim zaprezentują mieszankę materiałów ze starszych wydawnictw (“Międzyczas” i “Na rapie”), ale także z nowego materiału pt.”#ZaDługieNieCzytaj”.

Drugiego dnia, czyli 02.05. będzie się działo równie wiele, tyle że już w zgoła innej materii. Po raz pierwszy na tym obiekcie z głośników popłynie house z wosku. Swoje sety w Akwen Marina zaprezentują Kanad (Hrabioza), Loco Motive (Play !t Loud), a także Miami Ufo Tour.

A to tylko część atrakcji, które czekają na gości pierwszej takiej,  w okolicach Poznania, rzecznej miejscówki. Jesteśmy przekonani, że do Czerwonaka w majówkę warto udać się już dla samej muzyki i kontaktu z przyrodą. Ale niezdecydowanych może przekonać możliwość rozstawienia grilla. Dla najmłodszych przewidziano także masę atrakcji poprzedzających część koncertowo-didżejską.

To co – widzimy się?

Comoc – Painting EP. Muzyczne obrazy, nowa EP-ka od Polish Juke

Comoc - Painting EP

Comoc – Painting EP

Lekkość, z jaką Comoc lawiruje pomiędzy muzycznym obłędem, a melodyjnym ukojeniem jest doprawdy ujmująca. Długo wyczekiwana EP-ka poznańskiego producenta właśnie trafiła do internetów.

Polish Juke uderza z nowym materiałem pt. Painting EP i kto zdążył jej posłuchać, musi przyznać, że nazwa zdaje się być nieprzypadkowa. Producent, bazując na ściśle określonej technice i na pozór tej samej stylistyce, maluje obrazy osadzone w przeróżnych nastrojach. Trzeba oddać poznańskiemu beatmakerowi, że potrafi zbudować klimat i w swoich szalonych opowieściach zna umiar. Utrzymując metaforę malarską, poznaniak wie jak mieszać kolory, by obraz nie był zbyt pstrokaty, nawet jeśli korzysta z ogranych motywów.

Płytę możecie sobie ściągnąć / zakupić z bandcampowego >> kanału Polish Juke <<

Elektroniczny Poznań: Miasto beatów. Beaty w Poznaniu.

Beaty w Poznaniu. Szatt w LAB

Elektroniczny Poznań: Miasto beatów

Beaty w Poznaniu

Przed dwoma laty, a tuż po wydaniu pierwszej rodzimej, beatowej składanki “Insomnia”, Marcin Piechowiak z 5:55 zdradził nam, że marzy mu się stworzenie polskiego Soulection. Cóż, po latach wiemy, że polskim Soulection stało się bardziej Flirtini, jednak poznańsko-łódzki kolektyw swoje dla muzyki alternatywnej zrobił, będąc przez ten czas centrum bardzo mocnej poznańskiej sceny beatowej. A Marcin niedawno ogłosił, że wspólnie z Sebloverem i Łukaszem Wojciechowskim zakładają winylowe wydawnictwo, co jest chyba jeszcze lepszą opcją, niż to w co niegdyś celował.

Beaty w Poznaniu

Tego przeglądu nie sposób nie zacząć od muzyki autorstwa Szatta, mistrza Polski live-aktów. W 2015 Łukasz dokonał nielada wyczynu – wydał płytę o szerokim spektrum klimatycznym, utrzymując swój charakterystyczny styl, a w dodatku pod labelem, do którego pasuje średnio i zarazem jak najbardziej. Album wyszedł nakładem Flirtini, będącego sublabelem Asfalt Records. Bywalcy imprez spod znaku “basenu, szortów i bikini” z pewnością wiedzą, co mamy tu na myśli. KRVL beatbattle świeci triumfu także w swoich pozostałych projektach – Zaburzenia i Kroki. Props.

Beaty w Poznaniu

Snorbes

Innym, kojarzonym swego czasu z 5:55 specjalistą od nisko zawieszonych bassowych melodii jest Snorbes, człowiek wielu talentów, znany z prowadzenia studia, z którego przeprowadzał niegdyś podcasty na żywo, ale także ze swoich umiejętności plastycznych. A najbardziej to chyba z tego, że jego muza od razu przywołuje na myśl produkcje Buriala. Mówcie sobie co chcecie, o rzekomym braku oryginalności, ale to niebagatelny komplement.

Beaty w Poznaniu

Thostey

Na wspomnianej wcześniej składance “Insomnia”, obok wymienionych przy okazji footwork/juke Benncarta i Luxa Familiara mogliśmy usłyszeć także innego, zamieszkałego nieopodal Poznania producenta, mianowicie Thosteya. Dobrze słyszeć, że ten unikalny swarzędzki beatmaker ma się nie najgorzej, a jego soundcloud cały czas żyje i jest regularnie aktualizowany. Tutaj wklejamy epkę z końca ubiegłego roku, zamieszczoną na kanale PEGDOLL. Momenty są i jest styl – nic dziwnego, że ludziom się podoba.

Flyver

Wspólnie z częścią obecnego tu towarzystwa można było spotkać się podczas warsztatów Beat LAB-u, odbywających się kiedyś regularnie w poznańskim klubie Projekt LAB. Stałym bywalcem tychże był także Flyver, niegdyś nany jako KungFuu, który aktualnie przebywa na “emigracji” na Wybrzeżu. Zadziwiający jest dualizm gatunkowy Marcina: gdy gra – to gra house i to wyłącznie z czarnych płyt, gdy produkuje – to wypuszcza beatowe poduszkowce. W obu przypadkach mamy jednak do czynienia z tym samym, charakterystycznym dla niego soulfulem, o którym lubi mówić, że to “lajtowa muzyczka w tle”. Lajtowa może i tak, ale w tle?

O Pepe., którego kawałek trafił na składankę “Show your soul 2”, portalu Soulbowl.pl napisalibyśmy więcej, gdyby ów nie skasował swojego konta na soundcloudzie. Mamy nadzieje, że nie zaprzestał robienia beatów, bo te wychodziły mu całkiem spoko. Pozostaje nam przytoczyć wspomniany track.

Za to gorąco polecamy wizytę na kanale DualityBeatz, reprezentanta szamotulskiej sceny beatowej, gościa, o którym myśleliśmy, że zarzucił produkowanie na rzecz dziarania, a jak widać (i słychać) – jego muzyka ma się dobrze, a nawet lepiej. I jest stanowczo zbyt mało znana. Sprawdźcie -> TO <-

Na koniec gratka, której zapewne (wnioskujemy po liczbie odsłuchań) wcześniej nie wiedzieliście. Bloki, poznański projekt, duet koncertujący nawet swego czasu. Elektronika plus damski wokal i przewrotna nazwa albumu – Dance That! -czujecie się zaintrygowani? Płyta jest dostępna do ściągnięcia za darmo z bandcampu Bloków -> o tutaj <-

A nie mówiliśmy, że poznańska scena beatowa jest mocna?

I poprawcie nas, jeśli kogoś pominęliśmy. Prawdę powiedziawszy, poniekąd na to liczymy. Chętnie napiszemy o kimś dotąd nam nieznanym.

Część pierwsza – Elektroniczny Poznań: Miasto techno
Część druga – Elektroniczny Poznań: Miasto house’u
Część trzecia – Elektroniczny Poznań: Miasto juke’u
Część czwarta – Eletroniczny Poznań: Miasto drum’n’bassu
Część piąta – Elektroniczny Poznań: Miasto trapu